Adam Kraśko zyskał popularność w programie ”Rolnik szuka żony”. Choć żony nie znalazł, to teraz robi karierę. Zazdrośni twierdzą, że to sławny brat z Wiadomości pomógł mu się wybić! Czy to prawda? Adam i Piotr Kraśko nie są spokrewnieni, to tylko zbieżność nazwisk… Wycinka Puszczy Białowieskiej to temat szczególnie ważny dla Adama Kraśki - mieszkańca wsi Pasieczniki Duże, który kilka lat temu wystąpił w programie "Rolnik s Podczas ostatniego odcinka świątecznego mogliśmy zobaczyć jak Adam przeprasza Anię. Nie były to zwykłe przeprosiny bo wyrażone w sposób śpiewający. Adam Kraśko napisał specjalną melodię wraz ze słowami którą dedykował osobie którą tak naprawdę skrzywdził w programie, tytułując ją „Oj Aniu Aniu”, wszystko oczywiście w rytmach disco polo. Jak się później Vay Tiền Trả Góp Theo Tháng Chỉ Cần Cmnd. Rolnik Szuka Żony: nowy teledysk od byłego uczestnika programu trafił do sieci. Adam Kraśko opublikował na YouTube klip do piosenki Szalona Laska. Udział w show Rolnik Szuka Żony pomogła mu w karierze? Rolnik Szuka Żony - kolejna edycja programu rusza już 6 września 2015, tymczasem były uczestnik show świetnie radzi sobie na rynku muzycznym. Mowa o Adamie Kraśko, który tuż po udziale w programie Rolnik Szuka Żony postanowił rozpocząć karierę muzyczną. Jego specjalizacją jest disco-polo, gatunek muzyczny, który w naszym kraju przynosi największe dochody. Adam Kraśko w teledysku Szalona Laska Najsłynniejszy rolnik w Polsce - który ponoć nadal szuka żony - ponownie nagrał kawałek z grupą X-FORT. Wcześniej ze współpracy z tym zespołem powstały kawałki Oj, Aniu, Aniu oraz Dziadek Władek. Tym razem do sieci trafiła piosenka zatytułowana Szalona Laska. Prosty tekst, skoczna muzyka i teledysk z blond pięknością to klucz do sukcesu? Klip w kilka dni po premierze na YouTube miał świetne wyniki odtworzeń. Szaloną Laskę Adama Kraśki obejrzano już prawie 23 tysięcy razy! >>>Ominęły cię ESKA Music Awards 2015 i czerwony dywan? Zobacz to online za darmo! Lista przebojów gwiazd ESKA Music Awards 2015 – WŁĄCZ teraz Adam Kraśko - od programu do kariery muzycznej Na współpracy X-FORT ft. Adam Kraśko do tej pory najbardziej zarobił zespół. Grupa X-FORT największą popularność zdobyła dopiero po współpracy z byłym uczestnikiem programu Rolnik Szuka Żony. Z drugiej strony jednak nie da się ukryć, że popularność zdobyta w telewizji pomogła w karierze muzycznej Adama Kraśki. Teledysk do Szalonej Laski możecie obejrzeć poniżej: Opublikowano: 2017-08-07 17:18:06+02:00 · aktualizacja: 2017-08-07 18:04:17+02:00 Dział: Społeczeństwo Społeczeństwo opublikowano: 2017-08-07 17:18:06+02:00 aktualizacja: 2017-08-07 18:04:17+02:00 autor: fot. Adam Kraśko O mieszkańcach zapominają właśnie ekolodzy i lekceważą fakt, że są to ludzie, którzy żyją z puszczą od wieków, nie od dziś, nie od wczoraj, którzy puszczę znają, kochają i naprawdę wiedzą jak ją chronić. To, co robi minister Szyszko, powinno być dokonane już dawno. (…) Jeżeli słyszy się o dniówkach, jakie mają otrzymywać ekolodzy, to szczerze, sam chciałbym tak zarabiać. Plotki mówią o kwotach od 400 zł nawet do 1000 zł za jeden dzień — powiedział w rozmowie z portalem Adam Kraśko, znany z programu „Rolnik szuka żony”, mieszkaniec Pasieczników Dużych, wsi przyległej do terenów Puszczy Białowieskiej. Jak Pan, jako mieszkaniec wsi przyległej do Puszczy Białowieskiej, postrzega burzę wokół wycinki, działań ekologów i całe zamieszanie o mocnym tle politycznym, włącznie z naciskami na Polskę ze strony UE. Puszcza jest – jak niektórzy chcieliby to przedstawić – rzeczywiście „mordowana”? Adam Kraśko: Moim skromnym zdaniem puszcza jest mordowana, ale przez ekologów, a w zasadzie trzeba powiedzieć - pseudoekologów. Wycinka chorych drzew powinna być przeprowadzona dawno temu, a działania oczyszczania puszczy powinny być systematyczne. To właśnie przez takich pseudoekologów nie było to robione, a to co widzimy teraz, to są tego efekty. Puszcza jest niszczona, ale nie przez działania rządu, ale ekologów. A na dodatek jak mogą nami rządzić inne państwa, czy Bruksela? Niemcy, które swoje tereny leśne i puszcze tak drastycznie wyniszczyły, chcą narzucić swoją wolę ludziom, którzy z terenem Puszczy Białowieskiej mają do czynienia na co dzień, których przodkowie mieszkali tu wielu lat. Przecież tutejsi ludzie wiedzą, jak chronić puszczę i co robić, by ona istniała a także cieszyła następne pokolenia. Ekolodzy używają argumentu, że Puszcza Białowieska to teren nietknięty ludzką ręką? Jednak głos mieszkańców, np. Hajnówki, jest zgoła przeciwny. Sam zresztą Pan powiedział, że ludzie sami doskonale wiedzą, jak dbać o Puszczę. Jak najbardziej tak, ta puszcza daje nam pracę, opał. I to nie jest tak, że korzystamy z niej dopiero od kilku lat. My żyjemy dzięki niej od wielu wieków. My, ludzie mieszkający tutaj, naprawdę wiemy jak ją chronić. Czy działania ochronne rządu, podkreślmy – czynne - są w takim razie słuszną receptą na chorobę puszczy? Chociaż nie jestem osobiście zwolennikiem PiS-u, to jak najbardziej popieram działania rządu w tej sprawie. Ta wycinka chorych drzew jest naprawdę potrzebna. Proszę zapytać nawet ekologów: gdy zachorują, to gdzie się udają? Do lekarza! Powiem nawet mocniej. Gdy mamy do czynienia z chorobą onkologiczną, to potrzeba radioterapii, chemioterapii, a nawet operacji! Uważam, że kornik drukarz jest dla puszczy takim nowotworem. Żeby ją uratować, trzeba zastosować właśnie takie, zdecydowane metody! Ale to nie jest problem nowy, który pojawił się dopiero teraz. To zarażenie drzew kornikiem było dostrzegalne wcześniej, ale nie było głośnych takich ingerencji? Kilka lat temu była podobna akcja blokowania wycinki chorych drzew w puszczy. Gdyby wtedy ją przeprowadzono, gdy gradacja kornika drukarza nie była tak rozległa, podejrzewam, że puszcza nie byłaby zniszczona w takim stopniu, jak ma to miejsce teraz. Ekolodzy jednak protestują. Wierzy Pan w ich intencje, gdy tak radykalnie sprzeciwiają się działaniom w Puszczy? Może nie generalizujmy, że wszyscy są dobrzy, czy źli. Ale słyszałem osobiście o przypadkach, gdzie była mowa o kradzieży warzyw z ogródków przez ekologów. To mówili mieszkańcy tych miejscowości, gdzie ci ekolodzy przebywają. Za rękę nikt nikogo nie złapał, więc nie można rzucać konkretnych oskarżeń, ale można się tego domyślać. Słyszałem też głosy, że te protesty to forma zarabiania pieniędzy, że oni nie siedzą tam za darmo. Są po prostu opłacani. Zastrzegam, nie będę mówił o konkretach, bo są to plotki, ale przecież takie oskarżenia się pojawiają. A jak Pan i pana sąsiedzi, mieszkańcy innych miejscowości reagują na cały ten konflikt i działania ekologów? Powiem tak, ta sprawa tutaj u mnie na wsi, nawet nie tyle, że przestaje już ludzi interesować, ale najzwyczajniej śmieszy. Ludzie mają już po prostu dość ekologów i ich działań. Wywrócono nagle świat normalności do góry nogami? Dokładnie. Na dodatek słyszy się plotki na temat finansowania ekologów. Bo nie ukrywajmy, ale jak człowiek jedzie do puszczy, siedzi tam cały czas, to chyba musi z czegoś żyć, musi za coś zjeść? Siedząc, nie pracują. Jeżeli słyszy się o dniówkach, jakie mają otrzymywać, to szczerze, sam chciałbym tak zarabiać. Plotki mówią o różnych kwotach, od 400 zł nawet do 1000 zł za jeden dzień. To można poprzypinać się do maszyn. Tylko, że z drugiej strony to są straty, które idą w dziesiątkach tysięcy. Kto poniesie koszty stojących maszyn? My, to odbije się na podatnikach. Za głupotę ekologów zapłacimy wszyscy. Kilka dni temu moja znajoma, które jest ekologiem i protestuje w obronie puszczy, wstawiła na Facebooku post ze zdjęciem kawałków drewna poukładanych na wagonach i rzekomo wywożonych z puszczy. A drugiej strony, pokazała zdjęcie pozostawionej kory z kornikiem drukarzem gdzieś w lesie, komentując to: „drzewa wyjeżdżają, kornik zostaje”. Więc pytam się: a od czego są ci ekolodzy? Zamiast siedzieć, przypinać się do tych maszyn, niech pokażą, jak troszczą się o puszczę i niech ruszą tyłki, wezmą się do roboty, pozbierają tę korę i wyrzucą. Przypinać się do maszyn, to i ja potrafię. Ale to o co Pan mówi o tych wagonach, to przypomina się krążąca po sieci fotografia, która przedstawia spory wywóz drewna, ale okazuje się, że jednak nie z Puszczy Białowieskiej. Zastosowano po prostu fake’a. A wie pan dlaczego? Infrastruktura kolejowa w kierunku puszczy jest po prostu zniszczona, wręcz w opłakanym stanie. Takie wywozy nie byłyby możliwe. Czytaj dalej na następnej stronie Drukujesz tylko jedną stronę artykułu. Aby wydrukować wszystkie strony, kliknij w przycisk "Drukuj" znajdujący się na początku artykułu. O mieszkańcach zapominają właśnie ekolodzy i lekceważą fakt, że są to ludzie, którzy żyją z puszczą od wieków, nie od dziś, nie od wczoraj, którzy puszczę znają, kochają i naprawdę wiedzą jak ją chronić. To, co robi minister Szyszko, powinno być dokonane już dawno. (…) Jeżeli słyszy się o dniówkach, jakie mają otrzymywać ekolodzy, to szczerze, sam chciałbym tak zarabiać. Plotki mówią o kwotach od 400 zł nawet do 1000 zł za jeden dzień — powiedział w rozmowie z portalem Adam Kraśko, znany z programu „Rolnik szuka żony”, mieszkaniec Pasieczników Dużych, wsi przyległej do terenów Puszczy Białowieskiej. Jak Pan, jako mieszkaniec wsi przyległej do Puszczy Białowieskiej, postrzega burzę wokół wycinki, działań ekologów i całe zamieszanie o mocnym tle politycznym, włącznie z naciskami na Polskę ze strony UE. Puszcza jest – jak niektórzy chcieliby to przedstawić – rzeczywiście „mordowana”? Adam Kraśko: Moim skromnym zdaniem puszcza jest mordowana, ale przez ekologów, a w zasadzie trzeba powiedzieć - pseudoekologów. Wycinka chorych drzew powinna być przeprowadzona dawno temu, a działania oczyszczania puszczy powinny być systematyczne. To właśnie przez takich pseudoekologów nie było to robione, a to co widzimy teraz, to są tego efekty. Puszcza jest niszczona, ale nie przez działania rządu, ale ekologów. A na dodatek jak mogą nami rządzić inne państwa, czy Bruksela? Niemcy, które swoje tereny leśne i puszcze tak drastycznie wyniszczyły, chcą narzucić swoją wolę ludziom, którzy z terenem Puszczy Białowieskiej mają do czynienia na co dzień, których przodkowie mieszkali tu wielu lat. Przecież tutejsi ludzie wiedzą, jak chronić puszczę i co robić, by ona istniała a także cieszyła następne pokolenia. Ekolodzy używają argumentu, że Puszcza Białowieska to teren nietknięty ludzką ręką? Jednak głos mieszkańców, np. Hajnówki, jest zgoła przeciwny. Sam zresztą Pan powiedział, że ludzie sami doskonale wiedzą, jak dbać o Puszczę. Jak najbardziej tak, ta puszcza daje nam pracę, opał. I to nie jest tak, że korzystamy z niej dopiero od kilku lat. My żyjemy dzięki niej od wielu wieków. My, ludzie mieszkający tutaj, naprawdę wiemy jak ją chronić. Czy działania ochronne rządu, podkreślmy – czynne - są w takim razie słuszną receptą na chorobę puszczy? Chociaż nie jestem osobiście zwolennikiem PiS-u, to jak najbardziej popieram działania rządu w tej sprawie. Ta wycinka chorych drzew jest naprawdę potrzebna. Proszę zapytać nawet ekologów: gdy zachorują, to gdzie się udają? Do lekarza! Powiem nawet mocniej. Gdy mamy do czynienia z chorobą onkologiczną, to potrzeba radioterapii, chemioterapii, a nawet operacji! Uważam, że kornik drukarz jest dla puszczy takim nowotworem. Żeby ją uratować, trzeba zastosować właśnie takie, zdecydowane metody! Ale to nie jest problem nowy, który pojawił się dopiero teraz. To zarażenie drzew kornikiem było dostrzegalne wcześniej, ale nie było głośnych takich ingerencji? Kilka lat temu była podobna akcja blokowania wycinki chorych drzew w puszczy. Gdyby wtedy ją przeprowadzono, gdy gradacja kornika drukarza nie była tak rozległa, podejrzewam, że puszcza nie byłaby zniszczona w takim stopniu, jak ma to miejsce teraz. Ekolodzy jednak protestują. Wierzy Pan w ich intencje, gdy tak radykalnie sprzeciwiają się działaniom w Puszczy? Może nie generalizujmy, że wszyscy są dobrzy, czy źli. Ale słyszałem osobiście o przypadkach, gdzie była mowa o kradzieży warzyw z ogródków przez ekologów. To mówili mieszkańcy tych miejscowości, gdzie ci ekolodzy przebywają. Za rękę nikt nikogo nie złapał, więc nie można rzucać konkretnych oskarżeń, ale można się tego domyślać. Słyszałem też głosy, że te protesty to forma zarabiania pieniędzy, że oni nie siedzą tam za darmo. Są po prostu opłacani. Zastrzegam, nie będę mówił o konkretach, bo są to plotki, ale przecież takie oskarżenia się pojawiają. A jak Pan i pana sąsiedzi, mieszkańcy innych miejscowości reagują na cały ten konflikt i działania ekologów? Powiem tak, ta sprawa tutaj u mnie na wsi, nawet nie tyle, że przestaje już ludzi interesować, ale najzwyczajniej śmieszy. Ludzie mają już po prostu dość ekologów i ich działań. Wywrócono nagle świat normalności do góry nogami? Dokładnie. Na dodatek słyszy się plotki na temat finansowania ekologów. Bo nie ukrywajmy, ale jak człowiek jedzie do puszczy, siedzi tam cały czas, to chyba musi z czegoś żyć, musi za coś zjeść? Siedząc, nie pracują. Jeżeli słyszy się o dniówkach, jakie mają otrzymywać, to szczerze, sam chciałbym tak zarabiać. Plotki mówią o różnych kwotach, od 400 zł nawet do 1000 zł za jeden dzień. To można poprzypinać się do maszyn. Tylko, że z drugiej strony to są straty, które idą w dziesiątkach tysięcy. Kto poniesie koszty stojących maszyn? My, to odbije się na podatnikach. Za głupotę ekologów zapłacimy wszyscy. Kilka dni temu moja znajoma, które jest ekologiem i protestuje w obronie puszczy, wstawiła na Facebooku post ze zdjęciem kawałków drewna poukładanych na wagonach i rzekomo wywożonych z puszczy. A drugiej strony, pokazała zdjęcie pozostawionej kory z kornikiem drukarzem gdzieś w lesie, komentując to: „drzewa wyjeżdżają, kornik zostaje”. Więc pytam się: a od czego są ci ekolodzy? Zamiast siedzieć, przypinać się do tych maszyn, niech pokażą, jak troszczą się o puszczę i niech ruszą tyłki, wezmą się do roboty, pozbierają tę korę i wyrzucą. Przypinać się do maszyn, to i ja potrafię. Ale to o co Pan mówi o tych wagonach, to przypomina się krążąca po sieci fotografia, która przedstawia spory wywóz drewna, ale okazuje się, że jednak nie z Puszczy Białowieskiej. Zastosowano po prostu fake’a. A wie pan dlaczego? Infrastruktura kolejowa w kierunku puszczy jest po prostu zniszczona, wręcz w opłakanym stanie. Takie wywozy nie byłyby możliwe. Czytaj dalej na następnej stronie Strona 1 z 2 Publikacja dostępna na stronie: Urszula Śleszyńska 46-letni Adam Kraśko z wsi Pasieczniki Duże koło Hajnówki to jeden z najbardziej znanych uczestników pierwszej edycji programu „Rolnik szuka żony“. I choć od jego debiutu w telewizji minęło już 6 lat, żony jak nie było, tak nie ma. Co u pana słychać panie Adamie? Szybko zleciało te sześć lat. - Bardzo szybko, a ślubu i wesela ciągle nie było (śmiech). Ale za to bardzo dużo wydarzyło się w moim życiu zawodowym. Kiedy po udziale w programie „Rolnik szuka żony“ stałem się osobą publiczną, zacząłem grać w reklamach, prowadzić imprezy i bardzo dużo koncertować. No właśnie! Bo pan przecież gra disco polo. Czyli dzięki programowi udało się panu siebie i swoją muzykę nieco wypromować. - Oczywiście, że tak. Muzyka była w moim życiu obecna jeszcze przed programem, ale nie na taką skalę i nie w takim wymiarze jak obecnie. Muzykować zacząłem jeszcze w szkole podstawowej. Uczyłem się gry na akordeonie, później zacząłem grać na instrumentach klawiszowych. Na pewno „Rolnik...“ stał się dla mnie bramą do popularności, a kolejny program telewizyjny, w którym wziąłem udział – „Celebrity Splash“ – dał mi szansę poznania wielu ludzi z show biznesu, Radka Liszewskiego, Przemka Salety, Magdy Gessler. Radek trzy lata temu zaprosił mnie na swój urodzinowy koncert do Sejn i mogę powiedzieć, że właśnie tam debiutowałem jako samodzielny wokalista. Nigdy mu tego nie zapomnę! Miałem też przygodę z zespołem X-Fort z Bielska Podlaskiego - razem wpadliśmy na pomysł stworzenia duetu i napisania wspólnie piosenki. Tak powstała „Oj Aniu, Aniu“, która do dziś gram na swoich koncertach. Pozostało jeszcze 86% chcesz przeczytać ten artykuł, wykup dostęp. Zaloguj się Zaloguj się, by czytać artykuł w całości Czytaj ten i wszystkie artykuły w ramach prenumeraty już od 2,46 zł dziennie.

rolnik szuka zony adam krasko